Lubicie gotować i jesteście cierpliwi?
W takim razie mogę polecić wam coś pysznego, ale trzeba się z tym trochę pobawić :)
AKARA
- potrawa pochodzi z Nigerii, zwana inaczej bean cake/bean balls
(chociaż to nie jest zbyt trafiona nazwa, ponieważ kształt zależy od
naczynia).
No to zaczynamy!
Potrzebujemy:
- szklanka fasoli (białej z brązowym oczkiem, lub całej brązowej)
- 2 habanero chilli (jeśli ktoś nie jest przyzwyczajony do afrykańskiej kuchni, to zdecydowanie namawiam żeby użyć 1 sztuki)
- średnia cebula
- sól, pieprz, i ukochana przez Afrykańczyków magi.
A jak to zrobić?
Na początku moczy się fasolę, wystarczą 2 godziny, ale najlepiej całą noc, a następnie oczyszcza się ją ze skórek, piasku itp.
Następnie
trzeba pokroić cebulę i paprykę. Kolejnym krokiem jest zmiksowanie
fasoli, można dodać odrobinę wody, ale nigdy nie wolno dodawać soli czy
innych składników przed otrzymaniem fasolowej gładkiej masy!!!
Nigeryjczycy twierdzą, że to obniża walory smakowe i odżywcze dania.
Trzeba
podgrzać wodę lub olej w zależności od tego czy beans balls mają być
smażone lub gotowane dla tych co dbają o linię. Dodaj paprykę i cebulę
do masy. Doprawiamy tuż przed smażeniem czy wsadzaniem do wrzątku. Jeśli
wybieramy opcję bardziej kaloryczną, to smaży się to jak placki
ziemniaczane. Jeśli gotujemy to fasolową masę trzeba rozlać do
pojemników, (można też dodać ugotowane jajko, rybę czy mięso)
przykrywamy szczelnie, wsadzamy do garnka i gotujemy aż się zetnie.
Potem to już tylko enjoy!
środa, 16 kwietnia 2014
wtorek, 1 kwietnia 2014
Różnice międzykulturowe...
Czy zastanawialiście się kiedyś nad różnicami kulturowymi? Ja tak, ze względu na to, że odczuwam je na co dzień. Jak to jest z tymi wszystkimi tradycjami, przyzwyczajeniami i po prostu z innym sposobem wychowania...
Ja wychodzę z założenia, że jeśli jest się tolerancyjnym, otwartym i najzwyczajniej szanuje się drugiego człowieka, to wszystko można zaakceptować. Między europejczykami i afrykańczykami chyba największą różnicę można dostrzec w wychowaniu dzieci. U nas rodzice biegają za nami gdy jesteśmy mali, dmuchają, chuchają, opiekunki i te sprawy. W Afryce maluchy mają większą swobodę, tam rolę opiekunki pełnią inne dzieci bawiące się na jednym podwórku, sąsiedzi czy starsze rodzeństwo. Rodzice zajmują się swoimi sprawami, a pociechy biegają gdzie chcą i poznają świat samemu. Wiadomo, że na obiad będą w domu. Później następuje podział – córeczki pod okiem mamy uczą się jak być przykładną gospodynią, a młodzi mężczyźni obserwując jak tata pracuje, na zasadzie prób i błędów zdobywają swoją wiedzę.
Inną sprawą jest kwestia okazywania uczuć. Tam jeśli mężczyzna pokazuje kobiecie publicznie swoje uczucia, odbierane jest to jako brak szacunku lub, że jest zwykłym pantoflarzem. Chyba te dwie różnice, opisane w dużym skrócie najbardziej dają się nam we znaki...Jak myślicie?
Ja wychodzę z założenia, że jeśli jest się tolerancyjnym, otwartym i najzwyczajniej szanuje się drugiego człowieka, to wszystko można zaakceptować. Między europejczykami i afrykańczykami chyba największą różnicę można dostrzec w wychowaniu dzieci. U nas rodzice biegają za nami gdy jesteśmy mali, dmuchają, chuchają, opiekunki i te sprawy. W Afryce maluchy mają większą swobodę, tam rolę opiekunki pełnią inne dzieci bawiące się na jednym podwórku, sąsiedzi czy starsze rodzeństwo. Rodzice zajmują się swoimi sprawami, a pociechy biegają gdzie chcą i poznają świat samemu. Wiadomo, że na obiad będą w domu. Później następuje podział – córeczki pod okiem mamy uczą się jak być przykładną gospodynią, a młodzi mężczyźni obserwując jak tata pracuje, na zasadzie prób i błędów zdobywają swoją wiedzę.
Inną sprawą jest kwestia okazywania uczuć. Tam jeśli mężczyzna pokazuje kobiecie publicznie swoje uczucia, odbierane jest to jako brak szacunku lub, że jest zwykłym pantoflarzem. Chyba te dwie różnice, opisane w dużym skrócie najbardziej dają się nam we znaki...Jak myślicie?
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)



